Podręcznik historyczny L wieku

Jeśli przyszłe pokolenia mają pamiętać nas z wdzięcznością, a nie pogardą, musimy zostawić im spojrzenie na świat taki, jaki był na początku.

Lyndon B. Johnson

Jak często zdarza się nam krytycznie oceniać historię, a co za tym idzie, naszych przodków? Odpowiadam sobie na to pytanie i na myśl przychodzi mi paleta oskarżeń. Jak zgubny był stosunek świata wobec Związku Radzieckiego? Czym była ignorancja wobec rosnącej w siłę trzeciej Rzeszy i rodzącej się tam fali nacjonalizmu? Oskarżamy nazistów o holokaust i obozy koncentracyjne. To niedaleka historia. Zaledwie 80 lat minęło od tych tragicznych wydarzeń. Ilu świadków tamtych dni wciąż żyje wśród nas? Nasi dziadkowe i ludzie, którzy wczesną młodość spędzili pomiędzy mgłą wojny, a ślepą nadzieją o każdy kolejny poranek. Wielu ludzi nie ujrzało świtu i nasze słowa krytyki padają na tych, którzy owo piekło rozpętali.
Świat długo otrząsał się z okresu powojennego i cierpienie nie zniknęło wraz z rokiem 1945. Dla wielu nowych wówczas pokoleń cierpienie dopiero się zaczynało.
Jesteśmy w tej kwestii bardzo krytyczni i podejmujemy szereg ocen. Czym zajmowało się społeczeństwo Trzeciej Rzeszy? Dlaczego nie było wystarczająco silnej opozycji dla Hitlera i jego popleczników? Czy ludzie wówczas żyjący w wielkich miastach Niemiec nie znali planów swojego wodza? Nie słyszeli jego słów? Wielu pewnie nie słyszało, a serca reszty przejmował dotkliwy strach. W obliczu kryzysu, biedy i nieszczęścia, ludzie szukają wspólnego wroga i wówczas społeczeństwo znalazło sobie wroga w obcości. Słowo tolerancja zostało wymazane ze wszystkich słowników i ludzkiej moralności.
Dziś piszę o tym, przeczytawszy wiele książek, obejrzawszy wiele filmów, wysłuchawszy wielu historii i należę do tych, którzy oceniają.

Żyjemy dziś, a właściwie teraz. Dziś tyczyć się będzie jednego dnia, 24 godzinnej doby. Nie wiemy jednak kiedy nasze dziś się skończy, kiedy zamkniemy oczy do snu, a kiedy nasza świadomość odpłynie w krainę zapomnienia na kilka godzin. Nie wiemy również czym jest nasze dziś. Każda kolejna minuta jest pewną wypadkową, pewną niewiadomą, a nasze plany to formy bardzo plastyczne kiedy mierzą się z rzeczywistością.
Stąd też jest teraz i teraz czytasz te słowa i widzisz odstępy między nimi. Pomimo fenomenu teraz, oczekujemy przyszłości, a rozważamy przeszłość. Czasem zostajemy w przeszłości i rozciągamy ją na przyszłość. Przyszłość staje się przeszłością w innej formie, ale to tylko osobiste doświadczenia bo cały świat wokół nas płynie.
Jeśli już jednak mamy teraz i skupiamy się na nim, stajemy się przeszłością z każdą minioną chwilą. Poprzednie zdanie należy do przeszłości tych, którzy przeczytali je po raz pierwszy. Tak samo druga wojna światowa to przeszłość w różnych odsłonach. Przeszłość tragiczna, o którą wielu z nas ma żal. Bo jak bezużyteczną formą rozmowy, albo wręcz jej brakiem jest wojna? Jednak nie o tym chciałem pisać. Mój wstęp o krytyce przeszłości i haniebnych czynach naszych przodków ma konkretne przesłanie.
Tak długo jak społeczeństwa jednoczyły się w konkretnych celach, najczęściej określając wrogów z którymi mogłyby wspólnymi siłami walczyć, tak długo były swego rodzaju jednością. Nieważne jak dalece nieświadome swojego udziału owe społeczeństwa były.
Dziś my jesteśmy społeczeństwem, które szuka sobie wrogów. Mamy kilku globalnych wrogów i o jednym z nich chciałem napisać ten tekst. Chciałem napisać go w kontekście krytyki historycznej, ze względu na to, że jeżeli uda nam się go pokonać, możemy być pewni, że będziemy oceniani jeszcze za tysiąc lat przez historyków i nie tylko.
Jeśli jednak nie podejmiemy walki na personalnym gruncie, możemy zapomnieć o jakiejkolwiek opinii. Jeśli jednak jakaś się pojawi, bo życie to potężna siła, to ocena ta nie będzie pochlebna. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że nasi potomkowie mogą za nic uznać czyny Adolfa Hitlera, w stosunku do konfliktu jaki spowodował ich świat.

Temat globalnego ocieplenia pojawia się w rozmowach od wielu lat. Przez wiele lat skutecznie dementowany, utożsamiany jednako z ruchami politycznymi i organizacjami działającymi na rzecz ochrony środowiska. Mija druga dekada XXI wieku i problem zmian klimatycznych stał się o wiele bardziej widoczny niż przed kilkoma laty. Największe organizacje sprawujące pieczę nad sytuacją planety zabrały się za problem od podszewki. Naukowcy przeprowadzają badania i otrzymujemy raporty na temat stanu świata w kontekście klimatycznym. Działania te są na wagę złota, gdyż mamy dostęp do wnikliwych, obiektywnych badań zlecanych przez niezależne źródła.
Dzięki temu pojawia się coraz więcej akcji związanych z uświadamianiem ludzi o sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. To proces żmudny i trudny, ale konieczny.
Zmiany klimatyczne spowodowane aktywnością człowieka i rozwojem przemysłu to nasz wróg numer jeden. To wróg, który powinien ludzi jednoczyć we wspólnej walce. Walkę tę powinniśmy podejmować świadomie, z odwagą, która wymaga od nas opuszczenia strefy komfortu. Wymaga również reform i zaangażowania. Każdy może ją podjąć i nawet najmniejsze działanie jest dziś na wagę złota w końcowym rezultacie naszego konfliktu. Oceany składają się z kropelek. Każda kropelka może być widoczna gdy przyjdziemy na plażę z sitkiem i tę wodę zaczniemy cedzić. Jednak kilka kropel to za mało by stworzyć stabilny zbiornik wodny. Każdy z nas jest tą kroplą i każdy może dołączyć się do walki, stworzyć ocean. Młode pokolenia XXI wieku będą mogły zobaczyć jej rezultaty, a te zależą od naszego zaangażowania. Jeżeli go zabraknie to kim będziemy my, ludzie XXI wieku dla przyszłych pokoleń?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s