Bezinteresowność

Każde osiedle ma swoich dziwaków. Szczególnie te duże skupiska ludzi, zamieszkujących wysokie wieżowce z betonu. Społeczności, które gromadzą obywateli z różnych klas. Ludzi dobrych i okrutnych. Nie sposób poznać się na każdym. Chociaż czasem znamy sąsiadów lepiej niż członków własnej rodziny, tak nie jest to sztuka dla każdego.
Na tym jednym, szczególnym memu sercu osiedlu wielu było takich, których nie sposób zapomnieć.

Trawa właśnie zaczęła się zielenić. Efekt ten zaskakiwał  przy każdym wyjściu z domu. Jednego dnia papkowata breja w kolorze khaki zamieniała się w soczyste dywany, upstrzone stokrotkami. Drzewa wypuszczały pąki. Drobniutkie, pikowane gałązki bazi zwiastowały zbliżające się święto Wielkiej Nocy. W powietrzu unosił się pozimowy chłód zmieszany z wiosennym ciepłem. Topniejący śnieg zostawiał po sobie płytkie kałuże, które odbijały czysty błękit nieba. Pora ta sprzyja energicznym eskapadom. W szczególności kiedy jest się dzieckiem., ciężko skupić wzrok, przy tylu doniosłych wydarzeniach w świecie przyrody.
Biegłem gdzieś w sobie tylko znanym kierunku, gdy spostrzegłem starszą kobietę, którą z widzenia dobrze znałem. Mieszkała w jednym z wysokich bloków. Miała pogodną, babciną twarz i długie, siwe włosy, zawsze spięte w kucyk. Nosiła ortalionowe kurtki i proste spódnice za kolana. Jej nogi zaś pokrywała warstwa miedzianych rajstop. Kucała właśnie i przebierała rękami w trawie. Zaintrygowany, zbliżyłem się do niej i dojrzałem gołębia, który nie mógł utrzymać się na swoich różowych patyczkach. Za każdym razem kiedy kobieta stawiała go do pionu, ten obalał się bezradnie na skrzydło. W końcu ujęła szare lotki w dwie dłonie i tworząc półmisek zaniosła go do domu.
Miałem przyjaciela, który dzielił klatkę schodową z ową kobietą. Często narzekał na smród jaki roznosi się na klatce. Brał się on od bezdomnych, których starsza pani karmiła u siebie w domu. W jej mieszkaniu swój dom znalazło wiele zwierząt, odzyskujących siły, jak i takich, które przyzwyczaiły się do warunków i postanowiły z nią zostać. Jeże, ptaki wszelkiej maści, psy i koty. Pewnego razu przyleciała do niej nawet papuga. Tak się złożyło, że dorodna ara uciekła z pobliskiego zoo. Wyczuła przyjaźń starszej kobiety i wylądowała u niej na balkonie.
Pani ta, jak można się domyślać, budziła kontrowersje. Ludzie obgadywali ją bez miłosierdzia. To, że ma bzika, to, że zwierzęta zjedzą ją pewnego razu, a bezdomni rozkradną pozostały dobytek. Ona zaś nikomu nie wadziła. Była kobietą silną i pretensjonalną, to prawda. Pewnego razu, po mszy świętej w kościele, wyszła na środek niezapowiedziana i poczęła wypominać władzy kościelnej obojętność na los bezdomnych naszego osiedla. Nie było mnie przy tymże wydarzeniu, pamiętam jednak dokładnie opowieści znajomych. Niestety i te opowieści brzmiały w ich relacji szyderczo.
Jeśli jeden człowiek wyłamuje się ze zwartego tłumu, bierze się go za wariata i odszczepieńca. Najsmutniejsze w tym to, że zwykle ten jeden człowiek ma rację i miast pociągnąć za sobą godnych naśladowców, skupia rzeszę prześmiewców.
Tak było właśnie z siwą panią z naszego osiedla. Nigdy chyba nie dorobiła się zbyt wielu zwolenników. Gdy byłem jeszcze mały, widziałem jak zwracała uwagę pewnemu rozbójnikowi osiedlowemu. Ten jak gdyby nigdy nic, opluł jej twarz. Osobiście ją podziwiałem, chociaż nie dość mocno by mogło to w czymkolwiek pomóc.
Zagadywała mnie czasem na ulicy, gdzieś pomiędzy blokami. Wymienialiśmy kilka zdań i uciekałem dalej, w gonitwę dnia. Jej twarz gromadziła wiele ciepła, skóra pokryta zmarszczkami zdawała się promienieć tajemną siłą. Siłą jednostek. Tych, którzy wyłamują się z tłumu i skłonni są poświęcić swój komfort by nieść pomoc.
Dziś, kiedy jestem już starszy, myślę czy wiele jest takich bohaterek. Jak wiele bloków musi powstać i wypełnić się rodzinami by zrodzić osobę zdolną do poświęceń, zdolną do wyłamania się z szeregu. Świat zmienił się trochę, odkrył swe powieki na jedno, zamknął na drugie. Każdy zaś, podlega ocenie czasu.

3 uwagi do wpisu “Bezinteresowność

  1. Niesamowita, wzruszajaca historia i niesamowita kobieta. Tez czasami spotykam takich pelnych dobrej energii (aury- zdawaloby sie) ludzi, czesto tez wlasnie staruszkow. Jedna taka pani zapozowala dla mnie do zdjecia. Podesle Ci linka, jesli chcesz zobaczyc 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s