Człowiek – trzcina, która myśli

a teraz coś z zupełnie innej beczki…

Od pewnego czasu nurtuje mnie kilka kwestii, a w szczególności ta główna, dotycząca nas wszystkich, bez wyjątku. Sprawa życia stała się obiektem moich dociekliwych badań. Przyznam szczerze, że nie zawsze tak było. Był czas kiedy życie nie interesowało mnie wcale, a wcale. Usprawiedliwiłbym to faktem, że były rzeczy znacznie banalniejsze niż ten cały piekielnie skomplikowany proces wielu wypadkowych. Nie mniej jednak, wyszedłem obronną ręką z infantylnego położenia i stawiam pytania. Przejdę szybko do konkretów.

Czym jest życie? Czasem, zbiorem wydarzeń, procesem, istnieniem, zbiegiem przypadków i okoliczności, biologicznym omnibusem, wybrykiem wyobraźni czy pojęciem. Pytanie zbyt ogólne, życie jest wszystkim i niczym. Tak zabrzmiałaby zdrowa odpowiedź. Zatem co poza nim? Kiedy pojawia się wiara, pojawia się również życie poza życiem – nieżycie, wieczność, byt w niebycie. Coś czego nie pojmujemy rozumem w pełnym tego procesu znaczeniu, czeka na nas gdzieś na końcu drogi. Istnieje też opcja wtórnego bytu – reinkarnacji. Tworzy to pętlę bytu, życie po życiu, w najprostszym rozumowaniu. Dlaczego się za to zabieram?
Sprawa jest prosta, lecz niebanalna. Odebrałem dziś telefon z banku. Milutka kobieta poinformowała mnie, że na moim koncie pojawiły się transakcje, które nie zostały ze mną skojarzone. Wieczorem, dnia poprzedniego ktoś próbował zakupić bilet na pociąg za znaczną sumę pieniędzy. Karty użyto w lokalizacji, z której nigdy wcześniej nie korzystałem, więc uznano ją za podejrzaną i skontaktowano się ze mną w celu ustalenia czy to ja takowy bilet chciałem zakupić. Oczywiście bardzo mnie ta informacja zdziwiła.
Sama historia nieciekawa, dotyka jednak pewnej struny życia, która zagrała mi na nerwach.

Większość życia, przeciętny człowiek spędza na zarabianiu pieniędzy. Para się zatem jakimś zawodem, a zdobyte pieniądze zamienia na dobra bądź usługi. Z racji tego, że jesteśmy ludźmi, musimy jeść i pić żeby przetrwać. Potrzebujemy ciepła, elektryczności, gazu, bieżącej wody, jakiegoś wyrka żeby rozprostować kości i się wyspać. W zależności od tego czy jesteśmy eremitą czy żyjemy w „cywilizowanym” społeczeństwie, przeznaczamy walutę, którą otrzymujemy w zamian za pracę – poświęcony czas, na konkretne dobra. Sami w ten sposób produkując, zużywamy produkcję i czas reszty ludzi. Proces ten, chociaż na co dzień wydaje się prosty, jest iście skomplikowany i na nim opiera się całokształt świata i tego, że jeszcze nie rozpadł się na kawałki (chociaż wcale mu do tego niedaleko). Zatem, jeżeli poświęcam swój czas, cząstki swojego życia na to by móc zgromadzić pieniądze, które następnie wymienię na dobra, chciałbym żeby to zostało uszanowane. Tymczasem, jakiś zasrany darmozjad, knuje przeciwko mnie i skrycie dobiera się do mojego czasu. Chcąc mi go zwyczajnie ukraść, okrada mnie pośrednio z czegoś, czego już nie odzyskam. To pierwsza pułapka, która czeka na drodze życia – tacy zasrani złodzieje.

Kiedy myślę o chorobach, robi mi się słabo. Miłość w czasach zarazy Marqueza czy Dżuma Camusa, a może wąglik bin Ladena, bez względu na to jakie przesłanie niosą, opowiadają o masowej rzezi spowodowanej epidemią. W jednej cholery, w drugiej, sugerowanej tytułem, Czarnej Śmierci, a trzeciej perfidią terrorysty. Na przestrzeni wieków mieliśmy tego od groma. W wielu przypadkach ludzie sami zgotowali sobie taki nędzny los. Jednak bez dogłębnej analizy, można stwierdzić, że łatwo nas zgnieść. Pojedynczo czy masowo, jesteśmy najczęściej na przegranej pozycji. Tutaj możnaby wysnuć wiele przykładów na to jak wszystko wokół chce nas zabić, lecz przejdę dalej. Ludzie, sami w sobie, jako istoty, zwierzęta.
Kto jest największym wrogiem człowieka, jeśli nie drugi człowiek? Odkąd pierwszy człowiek dostał kamień do ręki, przyszło mu do głowy by wykorzystać go przeciw swojemu bliźniemu.
Wojny, kryzysy, zbrodnie, ludobójstwa czy akty przemocy to wszystko sprawka kreatur znanych nam całkiem dobrze. Idąc dalej, jak często słyszymy o trzęsieniach ziemi, potężnych huraganach, falach tsunami, wybuchach wulkanów czy powodziach? Ano, często.
W tej materii również wszystko napieprza w nas bezlitośnie, pozostawiając zgliszcza, trwogę i nędzę. Człowiek znowu dokłada cegiełkę, do tego jak ma się stan rzeczy. Zmiany klimatu, masowe wycinanie lasów, zanieczyszczanie środowiska, powietrza, wód. To tylko podstawowe przykłady tego jaki wpływ mamy na naturę, faunę i florę, która zwyczajnie odwdzięcza się nam z nawiązką. Zmierzam w kierunku napastliwym, jeżeli chodzi o człowieka, jednak mam powód. Babcia nazywała siostrę i mnie gadami, cóż, gady są o wiele mniej szkodliwe w swych instynktach niż my. Sami dla siebie, jak i dla całej okoliczności, w której przyszło nam żyć.

Każdy medal ma dwie strony, ten również. Dlatego co możemy zrobić, pomimo tego, że ludzie chcą nas obrabować, zamordować i stłamsić, a natura otruć, zmieść z powierzchni ziemi bądź rozerwać na strzępy. Możemy zrobić dwie rzeczy (na potrzeby ograniczenia frustracji tylko dwie). Możemy płakać nad losem, ignorować stan rzeczy i żyć myślą, że i tak wszystko chuj lub.. tutaj pojawia się najlepsze. Możemy wyszczerzyć zęby (jeżeli los nam je odebrał to pokażmy środkowy palec) w stronę życia, wyśmiać przykre okoliczności losu i stanąć twardo naprzeciw przeciwnościom. Jesteśmy słabsi niż Achilles, ten miał tylko kiepską piętę, jednak możemy zdziałać więcej niż on, bo żyjemy i jesteśmy prawdziwi. Życie jest prawdziwe, świat również, nasze decyzje i przyszłość tej cudownej planety leży w naszych rękach. Możemy stawić czoła dżumom i cholerom, wichurom i powodziom, złym ludziom i wstrętnym złodziejom. Możemy, rzekłbym nawet, musimy stawiać czoła temu wszystkiemu co chce nas codziennie wykopać z butów. Śmiejmy się z tego, że życie w swoim wszystkim i niczym, chce nas wydymać. Śmiejmy mu się prosto w twarz, pokażmy, że nie jesteśmy tacy ciency i potrafimy zadbać o siebie, o bliskich i o matkę Ziemię. Czy mamy jaja czy nam ich brak, stać nas na to by pokazać, że jako inteligentne istoty, potrafimy z tego daru korzystać. Zacznijmy dzisiaj, a jak nam się nie uda, jutro też jest dzień. No.. chyba jest.

zawsze patrz na jasną stronę życia

Tytuł sugerowany B. Pascalem.

3 uwagi do wpisu “Człowiek – trzcina, która myśli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s